W
SYTUACJI KLOSZARDA
Niemiło
woniejące podwórko, sypiące się tynki, kubły na śmieci –
oto, co zastaniemy w niejednej łódzkiej bramie. Ale raz na
jakiś czas takie miejsca budzą się do życia, by opowiedzieć
swoją poruszającą historię.
Za
sprawą aktora i performera Janusza Stolarskiego zwykła brama przy
ul. Piotrkowskiej 53 stała się na kilka chwil przestrzenią
teatralną. Artysta pokazał tu „Grabarza królów”
Jerzego Łukosza, zamykając nim I Festiwal Monodramu.
Bohater
współczesnego dramatu pracuje na niemieckim cmentarzu –
chowa i kremuje zwłoki. Nie jest jednak zwykłym grabarzem, zawód
traktuje jako misję. Przywraca światu sprawiedliwość, chowając
biedaków w grobach możnych, a tych ostatnich grzebiąc pod
drzewami.
Zanim
doszło do wystawienia spektaklu, Stolarski przez cztery dni
prowadził warsztaty z łódzkimi licealistami. Kilkoro uczniów
(…) wzięło udział w jego przedstawieniu.
-
To było dla nas ważne spotkanie i piękne doświadczenie – mówi
Malwina Zawiślak, uczestniczka warsztatów…. – Nieważne
były nasze aktorskie zdolności, ale to, w jakim celu tworzymy to
widowisko. Chcieliśmy przekroczyć granicę miedzy teatrem a
rzeczywistością.
…”Grabarz
królów” był z początku grany jako salowy monodram.
Stolarski zrezygnował jednak z bezpiecznego goszczenia w teatralnych
salach i wyszedł ze spektaklem w miasto. Przestrzeń, w której
zaistniał „Grabarz” uprawdopodobniła opowiadaną historię i
naznaczyła ją autentycznością. Stolarski umiejętnie wykorzystał
energię ulicy, tworząc przy tym intrygujące teatralne metafory.
Centrum swojego świata uczynił kubeł na śmieci, degradując
towarzyszących mu bohaterów do roli odpadków… Ale to
właśnie ci maluczcy otrzymali przywilej ostatecznego decydowania o
znaczeniu królów i możnych, jakby realizując
Chrystusowe przesłanie: "Błogosławieni cisi, albowiem oni na
własność posiądą ziemię”(...).
MONIKA
WASILEWSKA, GAZETA WYBORCZA, ŁÓDŹ 23-24 września 2006.
|